Tag Archives: stres

Środowisko pracy kontrolera jakości

By   5 kwietnia 2018

kontroler jakościBez względu na to, czy mowa będzie o kontrolerze jakości, czy też specjaliście ds. kontroli jakości bądź inżynierze jakości – środowisko pracy osób, zatrudnionych na powyższych stanowiskach, będzie z reguły identyczne.

Stanowiska różnią się zakresem obowiązków i odpowiedzialności (więc również wynagrodzeniami), gdyż ich podział stworzony jest na bazie wymagań kompetencyjnych. Tak czy inaczej, każdy kontroler jakości monitoruje całościowy przebieg procesu produkcyjnego.

W związku z tym, jego miejsce pracy, w obrębie danej firmy, nie jest stałe, gdyż swoje obowiązki wykonuje zarówno w halach produkcyjnych, pomieszczeniach magazynowych, salach laboratoryjnych i wreszcie w pomieszczeniach biurowych.

Czas pracy kontrolera jakości zazwyczaj jest zbieżny z czasem pracy pracowników produkcyjnych, a zatem w większości wypadków – zmianowy, z włączeniem zmian nocnych.  Mimo tego, kontrolerzy jakości nie podlegają zarządowi produkcji, co jest zrozumiałe, jeśli wziąć pod uwagę, że muszą wykazać się pełną niezależnością. Wobec tego podlegają kierownikowi ds. jakości, który podlega bezpośrednio pod zarząd główny.

Kontroler jakości pracuje w trybie indywidualnym, jeżeli zajmuje się kontrolą wyrobów, natomiast w sytuacji w której nadzoruje sam proces wytwórczy zobowiązany jest do pełnienia funkcji doradczej wobec pracowników produkcyjnych. Musi się zatem liczyć z możliwością występowania sytuacji stresowych, wymagających od niego asertywności.

Zarobiony po łokcie

By   27 sierpnia 2014

37Do końca dnia pracy zostały mi już tylko dwie godziny, a ja nie wiem czy uda mi się wypełnić wszystkie dzisiejsze zadania przed upływem dnia pracy. Już parę razy zdarzyło się tak, że musiałem zostać po godzinach, żeby nie narobić sobie zaległości na przyszłe dni. Dobrze wiem, że w zawodzie specjalisty ds. kontroli jakości Piekary Śląskie wszystkie prace muszą zostać wykonane na bieżąco, bo w innym razie zaległości mogą się nagromadzić tak bardzo, że trudno mi się będzie z nich wykaraskać.

Czasami dni pracy upływają mi na spokojnym wypełnianiu regularnych zadań, gdzie wszystko mam pod kontrolą i nie ma mowy o żadnych opóźnieniach. Z drugiej strony, niekiedy zdarza się dzień (a nawet kilka dni po kolei), że nie wiem w co ręce włożyć, biegam jak szalony po całym przedsiębiorstwie i próbuję podgonić trochę swoją pracę. Takie dni mam właśnie teraz, więc pracuję na najwyższych obrotach. Pisany przeze mnie post powstaje w mało sprzyjających warunkach, ale nawet w takie dni jak dziś muszę mieć przynajmniej piętnastominutową przerwę na kawę, kanapkę i złapanie oddechu. Pewnie zamiast pisać wiadomości na tej stronie powinienem nic nie robić, ale nie potrafię powstrzymać się od podzielenia się ze światem swoim niezadowoleniem dotyczących przepracowania.

Mam nadzieję, że do końca tygodnia atmosfera się nieco uspokoi i kolejny tydzień będzie spokojniejszy. Gdybym cały czas miał pracować w takich stresujących warunkach to chyba bym oszalał!

Szybka zmiana planów

By   31 lipca 2014

Dzisiaj przede mną ważny dzień w pracy, ponieważ w końcu mam awansować na specjalistę ds. kontroli jakości Legnica, a tu jak na złość od rana mój wysłużony ford odmówił mi posłuszeństwa. Z uruchomieniem silnika nie było najmniejszego problemu, jednak tuż po wykonaniu tej czynności zauważyłem, że samochód dziwnie chodzi – klekoce i szczęka, jakbym miał jechać starym ciągnikiem, a nie zaledwie dwunastoletnim fordem. Trochę przestraszyłem się, że w trakcie drogi do pracy auto może mi się zupełnie rozkraczyć i nie będę wiedział co robić, dlatego zrezygnowałem z dojazdu samochodem i postanowiłem odłożyć wszelkie decyzje dotyczące naprawy samochodu na popołudnie, kiedy to zadowolony, z awansem, wrócę do domu.

a37Wielkie szczęście, że akurat dzisiaj, w związku z planowanym awansem, postanowiłem pojechać do pracy nieco wcześniej i jeszcze się przygotować do oficjalnego wystąpienia na forum wszystkich pracowników. Zapasowy czas mogłem wykorzystać na dojazd do pracy za pomocą komunikacji miejskiej.

Jakimś cudem dość szybko udało mi się dobiec na przystanek autobusowy oddalony od mojego miejsca zamieszkania o kilkaset metrów. Wpadłem na niego w chwili, gdy akurat podjeżdżał autobus jadący w kierunku mojej firmy. Nie miałem nawet chwili, by się zatrzymać, tylko z rozpędu, biegiem, wskoczyłem do autobusu. Wszystko było po mojej stronie, a wszechświat sprzyjał mi w czasowym dotarciu do pracy. Swoją mowę związaną z awansem ułożyłem sobie  w głowie podczas półgodzinnej jazdy do pracy. Gdyby tylko nie popsuł mi się samochód dzisiejszy dzień mógłbym uznać za bardzo dobry.

W końcu poprawa

By   15 stycznia 2014

Wczoraj mój mąż w końcu podpisał pierwszą od niemal dwóch lat umowę o pracę! Już myślałam, że nigdy nie wyjdzie z tego bezrobocia i nie przestanie przesiadywać na kanapie przed telewizorem. Ja rozumiem, że przez jakiś czas można mieć problem ze znalezieniem pracy, ale żeby inżynier nie miał zatrudnienia przez prawie dwa lata? Toć to jest jakiś obłęd!

37

Bezrobocie wpływało na mojego męża bardzo negatywnie. Z ambitnego i rozsądnego człowieka stał się zgorzkniałym ramolem, któremu nic nie pasuje. A to w telewizji nie ma nic godnego uwagi, a to nie zrobiłam na obiad jego ulubionej zupy, a to kolega znalazł dobrą pracę, a on nie może. Cały dzień słuchałam ciągłych narzekań męża, aż w końcu stwierdziłam, że dłużej już tak być nie może. Zagroziłam, że albo weźmie się za siebie i zacznie intensywniej szukać pracy, albo pakuję się i wynoszę do rodziców. Początkowo mąż myślał, że tylko żartuję, jednak gdy po kilku dniach zauważył moje walizki wystawione w przedpokoju wystraszył się nie na żarty. Momentalnie wstał z kanapy, poszedł do urzędu pracy i zaczął przeglądać oferty pracy. W końcu zrozumiał, że praca się sama nie znajdzie, a pracodawcy nie leżą na ulicy i nie błagają ludzi, by przyszli do nich pracować.

Jak widać, mojemu mężowi potrzebny był porządny kop od życia (w tym przypadku ode mnie), bo w dwa tygodnie od insynuowanej przeprowadzki mąż miał już nową pracę. Został, podobnie jak kiedyś, specjalistą od jakości, specjalista ds. kontroli jakości Płock. Nareszcie coś się w naszym życiu zmieni!

Stres przed rekrutacją

By   15 stycznia 2014

Dzisiaj w końcu nadszedł ten dzień, w którym moja żona Ania udaje się na drugi etap rozmów kwalifikacyjnych na stanowisko specjalisty ds. kontroli jakości w Wałbrzychu (specjalista ds. kontroli jakości Wałbrzych). Już od ponad roku jest na bezrobociu, dlatego bardzo liczę na to, że w końcu uda jej się otrzymać wymarzoną posadę.  Bardzo ucieszyliśmy się, że udało jej się przejść przez pierwszy etap rekrutacji i zakwalifikować na drugi, ostatni etap rozmów.

19

Dzisiaj o dziesiątej żona wybiera się na spotkanie z prezesem w drugą część miasta. Z domu ma zamiar wyjść o 9.00, by bez problemu zdążyć na spotkanie. Wiem, że bardzo stresuje się swoim spotkaniem, dlatego staram się jej jak najbardziej umilić życie. Wczoraj, w celach relaksacyjnych i odprężeniowych zaprosiłem ją do spa i zafundowałem długie godziny odpoczynku i masaży. Dzisiaj po rozmowie mam zamiar zaprosić ją na romantyczną kolację tylko we dwoje i pozwolić jej pójść na upragnione i długo planowane zakupy. Mam nadzieję, że doceni moje działania i będzie zadowolona z tego, co dla niej zaplanowałem.

Gdybym miał oceniać poziom zdenerwowania Ani w skali od 1 do 10, myślę że na pewno osiągnęłaby poziom 7. Niby udaje, że wszystko jest w porządku i niczym się nie przejmuje, jednak ja widzę dokładnie jaki wpływ ma na nią cały ten rekrutacyjny stres. Mam nadzieję, że po rozmowie będzie zadowolona i dumna z siebie. Chciałbym, żeby to ją wybrał pracodawca na nowego specjalistę, jednak nie mam na to żadnego wpływu. Mogę mieć jedynie nadzieję.

W ogromnym stresie

By   15 stycznia 2014

Zawsze uważałem siebie za osobę opanowaną i bardzo pewną siebie. Wszystko dlatego, że do niedawna każde moje wyzwanie zawodowe kończyło się dużym sukcesem i zadowoleniem z własnych osiągnięć. Czego bym się nie podjął, to zawsze obracało się na moją korzyść i sprawiało, że coraz bardziej utwierdzałem się w swojej kompetentności i zdolności do wykonywania najprzeróżniejszych zadań.

Gdy jakiś czas temu zdecydowałem, że chciałbym spróbować swoich sił w pracy w dużym zakładzie produkcyjnym, najlepiej na stanowisku kontrolera jakości, od razu nabrałem przekonania, że prędzej czy później uda mi się znaleźć wymarzoną pracę. W ciągu kilku pierwszych dni rozesłałem swoje CV i list motywacyjny i czekałem na telefony od pracodawców, specjalista ds. kontroli jakości Opole.

6Gdy przez pierwszy tydzień od wysłania dokumentów aplikacyjnych nie otrzymałem ani jednego telefonu informującego mnie o zaplanowanej rozmowie kwalifikacyjnej, zacząłem zastanawiać się czy aby przez przypadek nie podałem złego numeru telefonu w dokumentach aplikacyjnych. Po sprawdzeniu okazało się, że wszystko jest dobrze, a ja zacząłem zachodzić w głowę dlaczego nikt się nie odzywa. Zanim otrzymałem pierwsze zaproszenie na spotkanie minęły prawie dwa miesiące, a ja zdążyłem już poważnie podupaść na wierze i przekonaniu o swoich umiejętnościach. Teraz czekam na pierwszą rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko kontrolera i bardzo się denerwuję. To pierwsza taka sytuacja w moim życiu, stąd nie do końca wiem jak się zachowywać. Czyżbym nie był tak idealnym kandydatem, jak się spodziewałem?